sobota, 5 lipca 2014

Epilog

Przeszczep się przyjął. Od operacji i śmierci Justina minęły trzy lata. Po długim czasie, który przeznaczyłam na leczenie kardiologiczne oraz psychologiczne- wszystko się ułożyło. Staram się żyć lepiej niż kiedykolwiek. Justin jest w moim... naszym sercu i przypomina mi o sobie, gdy słyszę jego bicie. Często budziłam się z krzykiem w nocy i chciałam przytulić się do Justina, ale zastawałam tam jedynie zimne miejsce. to najgorsze uczucie jakie może być. Wtedy płakałam jeszcze bardziej, ponieważ przypominałam sobie, że jego już nie ma i nigdy nie będzie.
Miewam te okropne myśli "Jak on mógł mnie zostawić...zupełnie samą dla siebie i taką nieszczęśliwa", ale później jednak biorę do reki list od Justina i spoglądam na starą, wysuszoną już czerwoną różę, którą Justin zostawił dla mnie, po czym cały ten smutek znika, a na jego miejsce wchodzi ogromna duma i miłość, którą wciąż darzę chłopaka, który uratował mi życie. Często siedziałam godzinami przy grobie Justina... nawet w nocy i rozmawiałam z nim. Nigdy, logicznie rzecz biorąc, nie dostałam prawdziwej odpowiedzi. Pisałam też listy, które zostawiałam pod doniczką na nagrobku, a wtedy Justin przychodził do mnie w snach, prowadząc swój wspaniały monolog i przypominając mi o swojej miłości.
Przypominają mi o nim również zdjęcia, które wiszą wszędzie w domu, które w ozdobnych ramkach leżą na szafkach, oraz w albumach fotograficznych. Śpię w rzeczach Justina, których nigdy nie wyrzuciłam, ponieważ mam do nich sentyment i mimo, że minął już szmat czasu- wciąż pachną jak on. Piosenka "somebody to die for", którą Justin zostawił włączoną w aucie towarzyszy mi praktycznie wszędzie. Przyjęłam ją jako drugi list, czyli kolejna pamiątka po Justinie. Pamiętam te łzy, gdy wsłuchałam się w słowa po raz pierwszy. Wsiadłam wtedy do samochodu Justina, który przesiąknięty był jego zapachem(mimo, że minęło trochę). znalazłam jego samochód pod szpitalem, najwyraźniej nim tu przyjechał. Wnioskując po piosence- chciał, bym to właśnie ja go znalazła. Piosenka włączyła się automatycznie i wywołała kolejną histerie; atak złości, smutku, żalu, tęsknoty i frustracji. Siedziałam w tym aucie kilka godzin i słuchałam piosenki, która momentalnie stała się NASZĄ piosenką.
Po trzech latach pozwoliłam sobie na troszkę miłości i czułości ze strony kogoś innego. Zaczęłam wychodzić z nowymi, ale i ze starymi znajomymi. Poznałam kogoś nowego. Jest całkiem miły i przypomina mi Justina. Ma bardzo podobne, czekoladowo-karmelowe oczy. Aczkolwiek uznałam, że mam czas na związki i chcę iść ze wszystkim wolno, ponieważ lubię go, ale nie jest Justinem, który urzekł mnie od razu.  Nie chce, by poczuł się jakkolwiek odrzucony przeze mnie, nie chcę by pomyślał, że gonie potrzebuję. Wierzę, że chłopak patrzy z góry i widzi wszystko co robię i czuję się z tym dobrze, ponieważ potrzebuję jego bliskości. Wierze w niebo i życie po śmierci, więc wierze również w to, że on na mnie czeka i kiedyś znów się potkamy, by być razem w zdrowiu.
Pattie wydaje się być w końcu szczęśliwa. Rodzina była dla niej wielkim wsparciem. Niestety jej dom był zbyt pusty, mimo ciągłych odwiedzin, więc zdecydowała się na adopcje dziecka. Ja natomiast mam czas na dzieci, więc wzięłam ze schroniska dwa psy i kota. Dzięki nim czuję się mniej samotna. Gram, tańczę i śpiewam. W teatrze. W tym samym, w którym sprzątałam. Zmienił się szef i mogłam spróbować w przesłuchaniu. Kilka miesięcy temu miałam swój pierwszy występ i spełniam się w tym. Nigdy bym nawet nie myślała, że mogę wystąpić na tej scenie.
Ptaki przypominają mi wolność, którą ofiarował mi Justin. Motyle- piękno, którego nauczył mnie chłopak. Mrówka, która potrafi unieść więcej niż sama waży - siła, której teraz mam w dostatku.
Ogień, mimo, że jest nieniszczycielskim żywiołem- daje ciepło i poczucie bezpieczeństwa. Kwiaty są takie delikatne i piękne... wszystkiego tego nauczył mnie on. Każdy człowiek jest wspaniały, ponieważ jest sobą. Zazdrość objawiana jest śmiechem, więc nie wolno zaprzątać sobie głowy nienawistnikami,którzy nie maja niczego lepszego do roboty niż naśmiewanie się, gdy tak na prawdę możemy zająć się rzeczami pożytecznymi. Trzeba znać swoją własną wartość, ponieważ ludzie widzą nas takimi jakimi my siebie widzimy i zły nastrój udziela się ludziom w naszym otoczeniu.
Dzięki Justinowi i wszystkiemu czego doświadczyliśmy, jestem lepszym człowiekiem.  Jestem mu za to dozgonnie wdzięczna i wiem, że nie będę mogła mu za to inaczej podziękować, niż wykorzystać każdą nasuwającą się szanse i czerpać z życia pełnymi garściami, ponieważ żyję za nas oboje.
Postanowiłam być skałą, silną i nienaruszalną.

Koniec 

*
I tak oto kończę z tą historią. Wiecie.. zawsze się zżywam z moimi opowiadaniami i jakoś trudno jest mi później je kończyć, ale kiedyś trzeba, bo po co ciągnąć to na siłę. 
Mam zamiar pisać nowe opowiadanie. Właściwie je zaczęłam, ale nie publikuje. Będzie to historia... jak zresztą wszystkie moje- w opór romantyczna, nawiązująca do powszechniejszych i mniej powszechnych problemów społeczeństwa. Nie będę Wam zdradzała więcej, niewiedza w tym przypadku będzie dobra, ponieważ poczekacie trochę i później możliwe, że się czymś zaskoczycie, a o to właśnie chodzi. Dziękuję, że byliście ze mną, choć zdaję sobie sprawę z tego, że wielu z Was zrezygnowało i wiem, że to po (dużej) części moja wina. . W każdym razie dziękuję tym, którzy dotrwali do epilogu.
Cóż, żegnam się z Wami i do zobaczenia, mam nadzieję na nowym bogu! :)
@twerkonjosh 
Ps. Pamiętajcie, że zawsze możecie do mnie napisać w razie jakiś pytań lub jeśli chcecie po prostu porozmawiać.